1.02.2010

Nie ma co się oszukiwać

Nadeszły już chyba czasy kiedy blogi wyrwały się spod władzy skojarzeń z zrozpaczonymi nastolatkami opisującymi zawody bardziej lub mniej miłosne. Zawsze mi powtarzano by znaleźć i nie marnować swoich talentów. Nie mam talentu do pisania, ale do rysowania i owszem. Przechwalam się? Nie. Nigdy nie uczyłem się na serio rysować a mimo to wydaje mi się, że potrafię, toteż i musi to być chyba zasługa talentu. Blog z "autonomicznymi" rysunkami, który odnosi sukces i cieszy się jako taką popularnością (wszak o nie tu chodzi, bo rysować do szuflady wolę na kartce), wydaje się dla mnie nieosiągalny. Jak więc nie zmarnować talentu rysowniczego, jeśli nie szlifowało się go w szkołach? Po prostu poprzeć go innym talentem, niekoniecznie swoim, ale koniecznie zahaczającym o scenopisarstwo. I tak właśnie rodzi się pomysł na komiksy. Myśli sobie człowiek: no dobra, ale o czym? O wszystkim, byle nie o życiu. 
No to do dzieła*!


*W tym wypadku jeszcze chodzi wciąż o "działanie", a nie o dzieło samo w sobie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz